Czy zapach może zmienić nasz stan emocjonalny? Dlaczego czasami po masażu czujemy nie tylko rozluźnienie mięśni, ale również większy spokój, lekkość i jasność umysłu? I czy świadoma praca z ciałem, oddechem i emocjami może mieć znaczenie wykraczające poza sam moment zabiegu?
To pytania, które szczególnie mocno wróciły do mnie podczas warsztatów Joe Dispenzy.
Wiele poruszanych tam zagadnień — neuroplastyczność, wpływ emocji na organizm, ekspresja genów, układ autonomiczny, szyszynka, medytacja czy praca z centrami energetycznymi — przypomniało mi, jak interesująco współgrają one z holistycznym podejściem, które znamy z rytuałów ALQVIMIA.
Nie chodzi przy tym o mieszanie biologii z duchowością i nazywanie ich tym samym.
Geny należą do biologii. Układ nerwowy możemy badać. Czakry wywodzą się z tradycyjnych systemów energetycznych. Aromaterapia pracuje z zapachem i naturalnymi olejkami eterycznymi.
A jednak wszystkie te perspektywy spotykają się w jednym miejscu:
w człowieku, który nieustannie reaguje na swoje środowisko, emocje, myśli i doświadczenia.
Nasze ciało nie jest strukturą zamkniętą
Kiedy słyszymy słowo „geny”, łatwo pomyśleć: tak już zostaliśmy zaprogramowani i niczego nie można zmienić.
Biologia jest jednak bardziej dynamiczna.
Posiadanie określonego genu nie oznacza, że przez całe życie będzie on wykorzystywany przez organizm dokładnie w taki sam sposób.
Komórki regulują aktywność genów w odpowiedzi na różnego rodzaju sygnały.
Znaczenie mają między innymi środowisko, styl życia, sen, odżywianie, aktywność fizyczna czy przewlekły stres.
Nazywamy to regulacją ekspresji genów.
Nie oznacza to oczywiście, że pojedyncza myśl albo zabieg kosmetyczny może „przeprogramować DNA”.
Pokazuje jednak coś bardzo ważnego:
organizm nieustannie odczytuje warunki, w których żyjemy, i się do nich dostosowuje.
To fascynujące także z punktu widzenia zabiegów wellness.
Kiedy wchodzimy do gabinetu, wyciszamy telefon, zwalniamy, zaczynamy spokojniej oddychać, czujemy zapach olejków i dotyk terapeuty, zmienia się środowisko, w którym w danej chwili funkcjonuje organizm.
Z trybu ciągłego działania przechodzimy do zatrzymania.
A to już samo w sobie jest ważną zmianą.
Stan, w którym spędzamy życie
Możemy pomyśleć o organizmie jak o systemie, który cały czas uczy się powtarzających się doświadczeń.
Jeśli codziennie żyjemy według schematu:
presja → napięcie → gonitwa myśli → jeszcze większe napięcie,
z czasem ten stan staje się znajomy.
Ciało zaczyna traktować go jako swoją codzienność.
Podobnie działa to w drugą stronę.
Kiedy regularnie dajemy sobie przestrzeń na:
- spokojny oddech,
- odpoczynek,
- dotyk,
- przyjemność,
- zapach,
- poczucie bezpieczeństwa,
- świadomą obecność,
uczymy się również tego stanu.
I właśnie dlatego zabieg nie musi być jedynie „godziną relaksu”.
Może stać się przypomnieniem:
„Tak czuje się moje ciało, kiedy naprawdę odpuszczam.”
Aromaterapia – zapach dociera tam, gdzie trudno dotrzeć słowami
Zapach ma niezwykłą zdolność przywoływania emocji i wspomnień.
Wystarczy czasami jedna nuta zapachowa, żeby nagle przypomnieć sobie miejsce, człowieka albo moment sprzed wielu lat.
To jeden z powodów, dla których aromaterapia może być tak istotnym elementem rytuału.
Olejki eteryczne w zabiegach ALQVIMIA nie są jedynie dodatkiem zapachowym.
Tworzą atmosferę całego doświadczenia.
Połączone z:
- dotykiem,
- spokojnym oddechem,
- muzyką,
- ciepłem,
- poczuciem zaopiekowania,
mogą stać się czymś w rodzaju kotwicy określonego stanu.
Jeżeli dany aromat wielokrotnie towarzyszy głębokiemu odprężeniu, z czasem może kojarzyć się właśnie z zatrzymaniem i powrotem do siebie.
Dlatego tak ciekawym pomysłem jest kontynuowanie aromaterapii również w domu.
Ten sam zapach może przypominać:
zwolnij, oddychaj, wróć do ciała.
Czakry – inny sposób patrzenia na człowieka
W rytuałach ALQVIMIA istotne miejsce zajmuje również praca z czakrami.
Czym właściwie są czakry?
Nie są narządami ani strukturami anatomicznymi.
Pojęcie czakr pochodzi z tradycji duchowych i energetycznych.
Możemy jednak spojrzeć na nie jako na pewnego rodzaju mapę ludzkiego doświadczenia.
Poszczególne centra wiązane są z różnymi aspektami naszego funkcjonowania.
Pierwsza czakra
Obszar bezpieczeństwa, stabilności, ugruntowania i podstawowych potrzeb.
Możemy zapytać:
Czy czuję się bezpiecznie w swoim ciele i w swoim życiu?
Druga czakra
Emocje, przyjemność, kreatywność, zmysłowość.
Pytanie może brzmieć:
Czy pozwalam sobie czuć i doświadczać przyjemności?
Trzecia czakra
Sprawczość, działanie, granice, siła.
Czy mam poczucie wpływu na swoje życie, czy próbuję kontrolować wszystko wokół?
Czakra serca
Miłość, współczucie, relacje, zaufanie, wdzięczność.
Czy potrafię nie tylko dawać, ale również przyjmować?
Czakra gardła
Ekspresja i komunikacja.
Czy potrafię powiedzieć, czego potrzebuję?
Trzecie oko
Intuicja, obserwacja, wewnętrzna perspektywa.
Czy potrafię na chwilę odłączyć się od zewnętrznego hałasu i naprawdę siebie usłyszeć?
Czakra korony
Znaczenie, duchowość, poczucie więzi z czymś większym niż nasze codzienne problemy.
Tak rozumiana praca z czakrami nie musi oznaczać poszukiwania „magicznych blokad”.
Może być okazją do zatrzymania się przy różnych obszarach własnego życia i zauważenia, gdzie obecnie potrzebujemy najwięcej równowagi.
Dlaczego stres tak wiele zmienia?
Jednym z kluczowych układów odpowiedzialnych za reakcje organizmu jest autonomiczny układ nerwowy.
Steruje procesami, których nie musimy świadomie kontrolować:
- pracą serca,
- trawieniem,
- napięciem naczyń,
- wieloma reakcjami hormonalnymi.
Jeżeli organizm przez długi czas pozostaje w napięciu, coraz częściej funkcjonuje tak, jakby coś wymagało natychmiastowej reakcji.
Wtedy trudniej odpoczywać.
Trudniej zasypiać.
Trudniej przestać myśleć.
Czasami nawet podczas masażu pierwsze kilkanaście minut zajmuje nam samo zorientowanie się, że naprawdę możemy już niczego nie robić.
Dlatego świadomy rytuał jest czymś więcej niż techniką.
Tworzy warunki, w których człowiek może przejść od ciągłego:
„muszę, powinienem, zdążę?”
do:
„jestem, czuję, oddycham”.
Oddech – niezwykły pomost między świadomością i ciałem
Oddech jest wyjątkowy.
Z jednej strony organizm oddycha automatycznie.
Nie musimy o tym pamiętać podczas snu.
Z drugiej strony w każdej chwili możemy świadomie zmienić jego rytm.
Możemy zwolnić.
Wydłużyć wydech.
Rozluźnić brzuch.
Zauważyć napięcie w klatce piersiowej.
Dlatego oddech jest naturalnym pomostem pomiędzy tym, co świadome, a procesami zachodzącymi automatycznie.
W połączeniu z masażem i aromaterapią jego znaczenie staje się jeszcze większe.
Kiedy klientka przestaje płytko oddychać klatką piersiową, puszcza napięcie brzucha i pozwala sobie głębiej odetchnąć, zmienia się całe doświadczenie zabiegu.
Czasami najważniejszym momentem nie jest wykonanie konkretnej techniki.
Jest nim chwila, w której ciało po raz pierwszy naprawdę odpuszcza.
Szyszynka – mały gruczoł otoczony wielką symboliką
Szyszynka od wieków fascynowała filozofów i tradycje duchowe.
Biologicznie jest niewielkim gruczołem położonym głęboko w mózgu.
Jedną z jej najlepiej poznanych funkcji jest udział w regulacji rytmu dobowego poprzez produkcję melatoniny.
Melatonina pomaga organizmowi rozpoznawać różnicę między dniem i nocą oraz uczestniczy w regulacji snu.
W wielu systemach duchowych okolice centralnej części głowy i tzw. trzeciego oka otrzymały jednak również symboliczne znaczenie.
Łączono je z:
- intuicją,
- wewnętrzną obserwacją,
- świadomością,
- ciszą,
- doświadczeniem wykraczającym poza codzienny sposób myślenia.
Podczas warsztatów Joe Dispenzy temat szyszynki był przedstawiany znacznie szerzej i łączony z medytacją oraz odmiennymi stanami świadomości.
Niezależnie od tego, jak interpretujemy te koncepcje, jedna rzecz wydaje się szczególnie interesująca:
jak rzadko we współczesnym życiu naprawdę wyłączamy zewnętrzne bodźce i kierujemy uwagę do środka.
Ciemność.
Zamknięte oczy.
Zapach.
Oddech.
Cisza.
Dotyk.
To bardzo proste elementy, ale mogą stworzyć zupełnie inne doświadczenie niż codzienne życie wśród ekranów, wiadomości i nieustannego działania.
Kinezjologia i indywidualizacja zabiegu
W rytuałach inspirowanych filozofią ALQVIMIA wykorzystywana jest również kinezjologia do indywidualnego doboru elementów zabiegu.
Nie należy traktować takiego testu jako diagnostyki medycznej.
Nie zastępuje badań, konsultacji ani rozpoznania lekarskiego.
Może jednak pełnić inną funkcję.
Pomaga odejść od schematu:
„każdy otrzymuje dokładnie ten sam zabieg”
i skierować uwagę na konkretną osobę.
Jak czuje się dzisiaj?
Czego potrzebuje?
Czy potrzebuje więcej wyciszenia, ugruntowania, otwarcia, energii?
Jaki aromat najbardziej z nią rezonuje?
W takim ujęciu zabieg staje się bardziej osobistym rytuałem.
Serce i sztuka otrzymywania
Jedną z idei, która szczególnie do mnie przemawia, jest spojrzenie na wdzięczność jako na stan związany z otrzymywaniem.
Wiele osób doskonale nauczyło się:
- pracować,
- organizować,
- dawać,
- pomagać,
- kontrolować,
- opiekować się innymi.
Znacznie trudniejsze okazuje się:
po prostu przyjąć.
Przyjąć dotyk.
Przyjąć uwagę.
Przyjąć godzinę tylko dla siebie.
Nie wykonywać zadania.
Nie zasługiwać.
Nie być produktywnym.
Po prostu pozwolić sobie otrzymywać.
Dlatego w Witamed traktujemy rytuał holistyczny nie tylko jako pracę z ciałem.
Może być również treningiem zupełnie innej jakości bycia:
„Nie muszę w tej chwili niczego osiągać. Mogę pozwolić sobie być.”
Rytuał ma znaczenie
Współczesna kultura często próbuje wszystko przyspieszyć.
Im krócej, szybciej i efektywniej, tym lepiej.
Ale układ nerwowy nie zawsze funkcjonuje w takim rytmie.
Czasami potrzebuje powtarzalnego sygnału:
teraz możesz zwolnić.
Dlatego znaczenie mają szczegóły:
zapach po wejściu do gabinetu,
ciepło,
sposób rozpoczęcia zabiegu,
dotyk,
muzyka,
oddech,
moment zamknięcia oczu.
Z czasem sam rytuał może zacząć kojarzyć się organizmowi z bezpieczeństwem i odpoczynkiem.
Nie dlatego, że jest magiczny.
Dlatego, że jesteśmy istotami, które nieustannie uczą się poprzez doświadczenie.
Co zabieramy z zabiegu do domu?
Najciekawsze pytanie brzmi być może nie:
„Jak czułam się podczas masażu?”
ale:
„Czy potrafię wrócić do tego stanu również jutro?”
Jeżeli podczas zabiegu odkrywamy, jak czuje się ciało bez ciągłego napięcia, możemy zacząć łatwiej rozpoznawać momenty, w których znowu się spinamy.
Jeżeli określony zapach staje się dla nas symbolem spokoju, możemy wykorzystać go podczas wieczornego rytuału.
Jeżeli uczymy się świadomie oddychać, możemy wrócić do tego oddechu przed ważnym spotkaniem.
Jeżeli podczas pracy z czakrami pojawia się pytanie o granice, relacje czy poczucie bezpieczeństwa, możemy zabrać to pytanie ze sobą.
Wtedy zabieg nie kończy się wraz z zamknięciem drzwi gabinetu.
Staje się początkiem większej uważności.
Holistyczność nie oznacza rezygnacji z nauki
W Witamed bardzo ważne jest dla nas, aby holistyczne podejście nie oznaczało stawiania biologii przeciwko tradycji czy medycynie.
Można interesować się neuroplastycznością i jednocześnie pracować z symboliką czakr.
Można korzystać z aromaterapii, nie twierdząc, że olejek zastępuje leczenie.
Można używać rytuału, medytacji i świadomego oddechu, jednocześnie szanując diagnostykę i współczesną wiedzę medyczną.
Dla nas holistyczność oznacza przede wszystkim pamięć, że człowiek nie składa się z oddzielnych części.
Ma ciało.
Układ nerwowy.
Emocje.
Wspomnienia.
Relacje.
Potrzeby.
Sposób myślenia.
I własny, bardzo indywidualny sposób przeżywania świata.
Dlatego zabiegi ALQVIMIA są dla nas interesujące nie tylko ze względu na piękne olejki czy techniki masażu.
Najciekawszy jest stan, który można dzięki nim stworzyć.
Stan, w którym przez chwilę świat zewnętrzny cichnie.
Oddech staje się spokojniejszy.
Ciało przestaje walczyć z napięciem.
A człowiek ponownie zaczyna siebie czuć.
Czasami właśnie od tego zaczyna się równowaga.

